środa, 18 stycznia 2017

Pragnienia są różne

"Pragnienie" jest książką zbudowaną na emocjach. Zabiera czytelnika w podróż w odległe kraje oraz do Anglii czasów Charlesa Dickensa i Wilkiego Collinsa. Flanagan prowadzi powieść dwutorowo. Z jednej strony mamy świat rdzennych mieszkańców wysp australijskich zagarnianych przez białego człowieka w bardzo okrutny sposób a z drugiej rozterki Dickensa dotyczące sensu życia. Te dwa światy odzwierciedlają jak bardzo różne życie toczą ludzie w zależności od przynależności do grupy, rasy, czasu i miejsca. "Pragnienie" jest powieścią bardzo mocno prowokującą pytania dotyczące człowieczeństwa, wartości życia, moralności. Różnice płynące z opisanych dwóch światów powinny skłonić do przemyśleń. Gdzieś daleko umierają ludzi z powodu zakusów imperialistycznych narodów mających władzę i środki a w innym regionie świata są ludzie dla których najważniejszy jest splendor i poklask. Głód, choroby, biedę niesie ze sobą tylko diabeł, którym w "Pragnieniu" jest biały człowiek.

środa, 20 stycznia 2016

Olśniła mnie książka- "Wszystko, co lśni"

"Wszystko, co lśni" Eleanor Catton jest potężną objętościowo książką, z dużą precyzją napisaną i dedykowaną w zasadzie to każdego odbiorcy. 
Pierwszy raz usłyszałem o tej pozycji na jesieni 2014 roku, kiedy to pojawiła się w ofercie Wydawnictwa Literackiego. Zainteresowała nie z racji otrzymania Nagrody Bookera oraz z racji swojej objętości. Bardzo lubię grube książki. Mój egzemplarz jest z dodruku i nie posiada obwoluty. Wcześniejsze wydanie było w nią zaopatrzone. Przez to, że książka jest wydana w jasnym kolorze, zdążyła się ubrudzić, ale znów nie tak bardzo. 

Eleanor Catton stworzyła świat poszukiwaczy złota w Nowej Zelandii, uwikłanych w zbiór przeróżnych zrządzeń losu oraz celowego działania. Najmocniejszą stroną książki jest misternie uwikłana intryga. Autora na pewno włożyła dużo pracy w rozwój akcji przy jednoczesnym nie zagubieniu się w wątkach i postaciach uczestniczących w wydarzeniach. Książka napisana jest dynamicznie a język płynie przez poszczególne strony i rozdziały. 

Podobało mi się również to, że poszczególni bohaterowie książki są bardzo wyraziści charakterologicznie. Czas aż mnie dziwiło, że młoda autorka potrafi tak mocno akcentować składniki ludzkiego charakteru i osobowości. "Wszystko, co lśni" bogate jest również w opisy krajobrazu. Z ciekawości sprawdzałem jak wygląda współczesne Hokitika przy pomocy google maps. Interesujące doświadczenie. 

To co mi się nie podobało w książce, to to, że chwilami jest trochę przegadana. Niekiedy odnosiłem wrażenie, że czytam o bardzo podobnych scenkach (wydarzeniach). Niemniej całość książki jest spójna.

Słowem zakończenia stwierdzam, że Nagroda Bookera przyznana zasłużenie :)

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Śląsk jakiego nie znałem.

Szczepan Twardoch "Drach". Drach to po śląsku latawiec a z języka starożytnego smok. Smokiem wg Twarodche jest ziemia, a jej złotem jest węgiel. 
Książka opisuje losy rodu na przestrzeni wielu pokoleń. Książka pokazuje prawa rządzące poszczególnymi etapami historii Polski. Mamy tu pokazane męstwo i odwagę ale również tchórzostwo i brak honoru oraz jakichkolwiek zasad. 
"Drach" napisany jest w bardzo szczególny sposób, bo są w nim użyte aż trzy języki. Polski, niemiecki oraz śląski. Trochę niepokoiłem się tym językowym bogactwem, na szczęście w niczym ono nie przeszkadza (nie znam niemieckiego, śląskiego się domyślałem). 
"Drach" jest pierwszą książką Szczepana Twarodcha jaką przeczytałem, ale nie ostatnią. 

Ian McDonald i jego uczta :)

Książki Wydawnictwa Mag z zacnej serii jaką jest Uczta Wyobraźni nie należą do łatwej i szybkiej lektury. W skład serii wchodzi już wiele książek, i jedne z nich są trudniejsze a inne łatwiejsze w odbiorze czy w ogóle w zrozumieniu ich treści. 
"Rzeka Bogów" jest jedną z tych, którą łatwiej mi się czytało. Przyznam jednak, że początki były dość trudne, gdyż świat kreowany przez autora wymaga dużej wyobraźni i spostrzegawczości. Książka napisana jest rozdziałami, które omawiają losy poszczególnych bohaterów aby na końcu wszystkie wątki połączyć w jedną całość. 
Świat jaki opisał Ian McDonald to niedaleka przyszłość Indii w której najważniejsza i najcenniejsza jest woda. To świat gdzie maszyny czy raczej komputery tworzą alternatywną dla ludzkiej inteligencję, a z przyszłości docierają do Ziemi informacje, co się stanie z ludzi jak nie zapobiegną nadmiernemu rozwojowi sztucznej inteligencji. Polityka miesza się tu z rzeczywistością dnia codziennego. Na ulicach spotykamy trzecią płeć a obok ludzi żyją święte krowy. Kobiet jest mniej niż mężczyzn, i to mężczyzna musi wnosić posag a nie kobieta. 
"Rzeka Bogów" jest znakomitą książką. Jest to prawdziwa uczta dla umysłu, wymagająca i rozwijająca. 

wtorek, 3 marca 2015

Opowiadania grozy

I oto przeczytałem moją pierwszą książkę, jak pisze wydawnictwo, z pogranicza grozy i urban legend utrzymaną w nastroju ghost story. "Wszystkie białe damy" Piotr Borowiec 
Moje odczucia co do książki jako całości są bardzo dobre. Jednak gdybym miał analizować poszczególne opowiadania to uważam, że nie trzymają one jednakowego poziomu. Obok tych bardzo dobrych i wciągających jak "Dla świętego spokoju", "Przyczyna, skutek, przyczyna" czy "Słuchajcie coś wam opowiem" są też opowiadania dużo mnie ciekawe jak choćby "Czwarte użycie noża".
Autor w swoim zbiorze opowiadań porusza tematy takie jak np. opętanie czy obecność wokół nas duchów i upiorów. Swoje historie bardzo zgrabnie wprowadza w otaczającą nas rzeczywistość, przez co niejednokrotnie miałem wrażenie, że opowieść jest nader prawdziwa. "Potomek" jest opowiadaniem, które spowodowało u mnie najwięcej lęków, uważam że jest ono najstraszniejsze z prezentowanych w książce. ;)
Autor nie pozbawił zbioru  niewielkich wtrętów politycznych, ale nie są one mocno zaakcentowane, przez co nie umniejszają wartości książki. 
Polecam ten zbiór miłośnikom gatunku oraz osobom, które z literaturą grozy niewiele mają wspólnego. Trzeba poszerzać swoje horyzonty a zbiory opowiadań świetnie się do tego nadają. 

Serdecznie dziękuję wydawnictwu GMORK za udostępnienie książki do recenzji. 

poniedziałek, 16 lutego 2015

Spotkanie z polską fantastyką.

Andrzej Ziemiański "Achaja". Jest to moje pierwsze spotkanie z polską fantastyką. Wiem, wiem trochę wstyd się przyznać, ale jakoś tak wyszło, że do tej pory nie sięgałem po polskich autorów tego gatunku literackiego. Jednak od jakiegoś czasu zastanawiałem się poważnie nad tym aby przeczytać coś rodzimego. I przez przypadek na jednej z domówek, została mi polecona "Achaja".
Do książki podszedłem z wielkim entuzjazmem, bo po pierwsze książka została mi polecona, a po drugie w końcu coś polskiego. I wszystko byłoby fajnie gdybym się nie rozczarował. Największym minusem tej książki jest fabuła. Jak dla mnie zbyt miałka i powierzchowna, bez wgryzienia się w osobowości bohaterów. Jest tu bardzo prosty schemat. Mamy postaci dobre i złe, które na dodatek nie wiadomo do czego dążą. Nie ma wyraźnie zaakcentowanego sensu tej książki, celu do którego wszystko zmierza. Do tego autor jest bardzo niekonsekwentny, ponieważ główna bohaterka najpierw opisana była jako wyuczona, waleczna i twarda wojowniczka, następnie wkracza na stronice książki jako nieporadna księżniczka, którą każdy poniewiera, po czym znów staję się twardą i nieustraszoną kobietą. I tym razem taka pozostaje. A czy nie łatwiej byłoby nie robić takiego miszmaszu? Kolejnym minusem powieści jest brak czarów. W powieści tej, pojawiają się elementy fantastyki ale stanowią one tak bardzo marginalną część książki, że gdyby je wyciąć to mielibyśmy zwykła powieść przygodową i nic ponad to. 
"Achaję" przeczytałem i nie pozostawiła ona we mnie ani cienia zachwytu i tej wewnętrznej satysfakcji, że miałem do czynienia z czymś wyjątkowym. Taka typowa rozrywkowa i niewymagająca powieść. Dla osłody dodam, że podobno drugi tom jest dużo lepszy. Pożyjemy zobaczymy ... 

poniedziałek, 2 lutego 2015

Saga rodzinna

Od bardzo dawna lubiłem czytać książki przygodowe. Jednak w pewnym momencie pojawił się problem. Otóż zacząłem od tego gatunku literackiego wymagać czegoś więcej, niż tylko wartka akcja. Rynek jest zalewany książkami przygodowymi (jest to bardzo rozległy gatunek literacki), bogatymi w niewyobrażalne dokonania głównego bohatera, który jest niezwykle przystojny, umięśniony, ma piękną kochankę i potrafi dokonać rzeczy, które z realnym światem niewiele mają wspólnego. Takich książek przygodowych zdecydowanie nie lubię, bo nie lubię pustych zdań bez jakiejkolwiek głębi. Lepsze całe jajko niż wydmuszka ;) 
I nagle dowiaduję się od koleżanki, że istnieje taki autor jak Wilbur Smith. Pierwszą jego książkę jaką przeczytałem "Drapieżne ptaki" pożyczyłem od wspomnianej wyżej znajomej, bo jak się okazało jest ona jego wielką fanką. Na początku uznałem, że pewnie jest to kolejna książka sensacyjno - przygodowa z seksowym facetem, który żadnej nie przepuści. Jakie było moje zaskoczenie, jak się okazało że jest to powieść historyczno-przygodowa, która ma to COŚ. I tak zaczęła się moja miłość do Wilbura Smitha i jego twórczości.
"Błękitny horyzont" jest III tomem sagi rodu Courteneyów. Sam pomysł opisywania rodu ludzi żyjących na przestrzeni wielu lat, jest bardzo ciekawym przedsięwzięciem, wymagającym konsekwencji i wytrwałości. Przynosi on czytelnikowi wiele przyjemnych doznań, gdyż autor przywołuje co niektóre postaci z przeszłości a my wiemy, kto to jest i czym się przysłużył rodzinie. Smith tworzy swoją historię w oparciu o ogromną wiedzę. Opisuje wiele detali z budowy statków czy przeróżnej broni. Nakreśla bardzo wyraźnie rys historyczny czasów w których żyją bohaterowie. Same postacie książki opisywane są w bardzo plastyczny sposób. Każdy bohater jest inny, ma swój charakter i styl. Nie ma tu miejsca na domysły, bo geny dziedziczy się po przodkach. Książka obfituje w przepiękne opisy przyrody. Akcja jest ciekawa i wartka ale nie przekombinowana. Wszystko co robią bohaterowie mieści się w ludzkich możliwościach, a to co posiadają zawdzięczają swojej pracowitości i inteligencji. 
Jeżeli ktoś jest zniechęcony nijakimi książkami przygodowymi, to niech sięgnie po Smitha, bo przywróci mu on wiarę w tego typu powieści. :)